wtorek, 22 grudnia 2009

łóżko świętej Bernadetty

Na pewno zastanawialiście się jak to jest uprawiać miłość na tych wszystkich łóżkach eksponowanych w muzeach poświęconych wielkim postaciom. Łożach z baldachimem należących do francuskich książąt krwi, zmiętym posłaniu jakiegoś chorowitego pisarza, eleganckiej kanapie w stylu art deco. Ciche chrząknięcia, skryte szepty, nieśmiałe szuranie butów, bezwstydne pstrykanie migawek – to wszystko wręcz zachęca do myślenia o czymś bardzo nieprzyzwoitym. Mnie najbardziej kusiło łóżko świętej Bernadetty – dziecięcych rozmiarów, z puchową pierzyną obleczoną w siermiężny len, postawione obok atrapy kominka, metalowej misy i dzbana. 
Jestem kłótliwa jak portorykańska dziwka (znów).

poniedziałek, 21 grudnia 2009

maskowanie.
Pojechaliśmy dziś obejrzeć nasze nowe mieszkanie. Czuję się w nim jak Natasza Goerke na stypendium literackim w Niemczech. Widziałam kiedyś taki dokument.
"Wszystko, czego chcę jest w tym pokoju".

Pani domu

Wstawiłam pranie, robię tartę warzywną i babeczki miodowe, piję googol herbat z cytryną, podsłuchuję życie sąsiadów. Fajnie jest :)
Chora z urojenia.
Już chyba wolę świństwo niż nietakt.

niedziela, 20 grudnia 2009

extravagans

Kolega zamieścił na FB kilkanaście zdjęć na tle stadionów sportowych świata od Sarajeva po Delhi. Na każdym wznosi szalik z odpowiednimi barwami.
Jestem zbyt leniwa na to wszystko.
Niedzielna megalomania.
Główną korzyścią nienormowanego spania jest to, że fabuły moich snów mogą rozwijać się teraz swobodnie i niespiesznie aż do samej puenty. 

sobota, 19 grudnia 2009

Powieści czytane w drodze, których fabuły subtelnie nakładały się na rzeczywistość i sprawiały, że ta historia wydawała się nam jednocześnie niepowtarzalna i archetypiczna.
Rozmawiamy ze sobą jak dwa sfinksy.
Bedekery, przewodniki, efemeryczne dziewczęta, które pytaliśmy o drogę.